Komputerowy gigant – firma Microsoft – uruchomiła kilka dni temu swoją nową wyszukiwarkę – Bing. Nowy produkt opisywany jest jako rewolucja w wyszukiwaniu, w materiałach reklamowych przedstawiany jest nie jako wyszukiwarka (search engine), ale silnik podejmowania decyzji (decision engine). Tym co ma położyć inne (czy raczej inną) wyszukiwarkę na łopatki, ma być właśnie ułatwianie decyzji użytkownikom. Dajemy Ci coś więcej niż tylko fakty – mógłby brzmieć slogan reklamowy.
Impulsem do produkcji tego narzędzia była obserwacja zmian jakie zachodzą w sposobie wyszukiwania informacji. “Ludzie chcą wiedzy, która prowadzi do działania”, tłumaczą twórcy wyszukiwarki. Sztab marketingowy Googla zaczął kampanię od pokazania bezużyteczności suchych informacji wyszukiwanych w Google.
Polska wersja wyszukiwarki nie posiada jeszcze pełnej funkcjonalności, zmieniając wersję na amerykańską (prawy górny róg na stronie), będziemy mogli przetestować jej wszystkie możliwości.Tym co rzuca się w oczy po otwarciu strony są piękne zdjęcia (codziennie inne) zamiast białego tła, do którego się przyzwyczailiśmy – mi osobiście pomysł bardzo się podoba.
Po wyszukaniu przykładowego hasła “Wrocław”, wyświetlają się nam 3 kolumny. Z lewej strony wąski pasek przypominający tradycyjną nawigację, do której przyzwyczailiśmy się korzystając z milionów stron internetowych – w rzeczywistości są to inne wyszukiwania: Wrocław Mapa, Wrocław Hotele, Lotnisko, Pogoda, Gazety lub czasopisma, zdjęcia. W głównej, środkowej kolumnie, tradycyjna lista wyników nie różniąca się na pierwszy rzut oka niczym szczególnym od pozostałych, jednakże po najechaniu na konkretny rezultat wyszukiwania z prawej strony wyniku pokazuje się ikonka przypominająca pasek przewijania. Po najechaniu na ikonkę otrzymujemy podgląd kilku pierwszych zdań artykułu i linki do głównych sekcji strony – trzeba przyznać, że jest to dosyć atrakcyjne rozwiązanie. Być może, jeśli Bingowi uda się przebić i jego użytkownicy będą korzystali z tego podglądu, zmusi to twórców stron do umieszczania najbardziej istotnych informacji na górze witryny. Na dole listy zdjęcia Wrocławia, w prawej kolumnie linki sponsorowane.
Ciekawie prezentują się także opcje wyszukiwania obrazów i plików video – także tutaj mamy dostęp do podglądu i do zaawansowanych opcji filtrowania wyników wyszukiwania. Więcej na ten temat można przeczytać w Dzienniku Internautów.
Zewsząd słychać głosy zachwytu nad Bingiem, nie brakuje także opinii negatywnych. Jednakże sam fakt “monopolizacji” rynku wyszukiwarek przez Googla, wydaje się być czynnikiem działającym na korzyść Binga – użytkownicy mogą chcieć spróbować czegoś nowego i innego.
Czy zatem Bing jest w stanie zagrozić Google? Wydawać by się mogło, że nic i nikt nie jest w stanie odebrać pozycji najpopularniejszej wyszukiwarce świata. Google głęboko zakorzenił się w świadomości użytkowników Internetu, wygrał walkę o język – wszedł do mowy potocznej (“wyguglać” informacje w internecie), oferuje wiele świetnych produktów towarzyszących: Gmail, Analytics, Picasa, dokumenty, mapy czy kalendarz. Po drugiej stronie stoją ogromne pieniądze Microsoftu, który nie boi się konkurować z monopolistami (Silverlight vs. Flash).
Wydaje mi się, że odebranie Googlowi części rynku jest realne choć na pewno nie stanie się to szybko. Najtrudniejszym zadaniem dla Binga będzie zwalczenie pewnych nawyków, które wyrobili sobie użytkownicy – coś jakby namawianie ludzi, żeby używali okien zamiast drzwi do wchodzenia do budynku.

